Trzej przyjaciele
Holandia, 2006, 99 min
reż. Masja Novikova
scenariusz: Mascha Novikova
zdjęcia: Vladas Naudzius
język: polski lektor
Gdy myślimy o wojnie w Czeczenii, z jednej strony przychodzi nam na myśl rosyjska armia, bezwzględnie pacyfikująca obozy bojowników (lub terrorystów – w zależności od postrzegania), a z drugiej strony grupy brodatych partyzantów, fanatycznie walczących do ostatniego naboju. Film „Trzej przyjaciele” przypomina, że nie są to wszyscy uczestnicy tego konfliktu.
Główną grupą bowiem, która, chcąc nie chcąc, brała udział w dwóch wojnach czeczeńskich była zwykła ludność cywilna, choćby mieszkańcy Groznego, dość dużej metropolii w dobrze nam znanym socjalistycznym stylu – szerokie ulice, wielkie „mrówkowce” wypełnione małymi mieszkankami, zamieszkałe przez tysiące ludzi. Większość z nich nie była zainteresowana tą wojną, chciała po prostu spokojnie prowadzić swe życie, nawet na szary postsowiecki sposób. Nie było na to szans.Z filmu, którego tytuł powinien jednak w tłumaczeniu brzmieć z remarque’owska „Trzej towarzysze” (co zresztą miałoby dodatkowe znaczenie w terminologii komunistycznego kraju), poznajemy losy trzech młodych mieszkańców Groznego – Isłama Bashirova, Rusłana Chamchoyeva i Ramzana Mezhidova. Dawno temu, jeszcze przed pierwszą wojną z 1995 r. byli nierozłączni, razem bawili się, słuchali tej samej muzyki (muzyka, wybrane utwory współczesnych zespołów połączone z rosyjskimi pieśniami w stylu Wysockiego, jest ważnym elementem filmu). Byli, jak większość Czeczenów muzułmanami, ale daleko im było do wizerunku wyznawców tej religii, jaki świat zaczął sobie wyrabiać po 11.09. Zwykli młodzi ludzie – z czasem poznali atrakcyjne dziewczyny, pożenili się, porodziły się im dzieci. Ramzan miał pasję – uwielbiał filmować. Jego kamera rejestrowała codzienne życie przyjaciół, po wybuchu wojny pokazywała już jej przebieg – Ramzan stał się reporterem Grozny TV. Jego archiwalne, pasjonujące nagrania i wspomnienia rodzin składają się na ten film.
„Trzej przyjaciele” to zapis śmierci miasta. Pamiętając o wojnie w górach, przypominającej konflikt afgański, zapominamy, że duża część walk w Czeczenii toczyła się w Groznym. Bloki mieszkalne, które przecież bez problemu przywodzą nam myśl polskie blokowiska, były rozbijane pociskami artyleryjskimi, po ulicach latały kule snajperów, żołnierze strzelali do wszystkich, kogo uważali za zagrożenie.
Pierwszy zginął Rusłan. Wyszedł pewnego dnia na ulicę i nie wrócił – żona znalazła jego zwłoki kilka przecznic dalej – został zabity przez rosyjskich żołnierzy z zimną krwią dwoma kulami: jedna w serce, druga w głowę. Isłam wyemigrował do Moskwy. Był lekarzem, chciał pracować w zawodzie, uciec od szaleństwa wojny. Po zamachu w teatrze na Dubrowce, okazało się, że wystarczy pochodzenie, aby być podejrzanym. Do domu Isłana wtargnęła milicja, podrzucono mu broń i narkotyki, został aresztowany, a gazety już następnego dnia pisały o „lekarzu-terroryście”. Po wyjściu z więzienia uciekł do Holandii – tu właśnie relacjonuje na potrzeby filmu swą historię. Ramzan pojechał na front podczas drugiej wojny jako reporter. Zginął od kuli – rodzinie pozostało odznaczenie nadane przez prezydenta Putina…
Film nie próbuje wybielać wykonawców zamachów z moskiewskiego teatru i Biesłanu. Twórców interesują ludzie, którzy wcale nie palili się do tej wojny, dla których kwestia niepodległości Czeczenii była dużo mniej istotna od bytu własnych rodzin. Film pokazuje jednak, jakie ogarnęło strony konfliktu, pokazuje też, że Rosja daleka jest od tego, co uważamy za praworządny i demokratyczny kraj. Poruszający dokument, ważne świadectwo czasów.