Pacyfikacja w Algierii: brudna robota
reżyser: Andre Gazut
Francja, 2002, 60 min.
język: polski lektor
Do jakiego stopnia należy bezkrytycznie podporządkowywać się przełożonym? Co powinien zrobić żołnierz, który dostaje rozkazy niezgodne z jego zasadami moralnymi? Te pytania stawia reżyser filmu, który kiedyś zdezerterował z armii francuskiej nie chcąc iść na wojnę w Algierii.
Po latach, kiedy ten rozdział w historii Francji przestaje być tematem tabu, powraca do tamtych wydarzeń koncentrując się wokół problemu odpowiedzialności władz i jednostki.
Przed wojną Algierczycy byli postrzegani we Francji jako obywatele drugiej kategorii. Po 1945 roku zaczęli domagać się równych praw. Francuzi odpowiedzieli na te żądania przemocą. W 1954 roku wybuchła wojna między algierskimi rebeliantami dążącymi do niepodległości a Francją.
Szok, jaki przeżył w 1956 roku młody fotoreporter André Gazut oglądając w redakcji, w której pracował, fotografie tortur z wojny w Algierii, zmienił jego życie. Niedługo potem odmówił służenia na froncie. Aby uniknąć kary za dezercję, wyjechał do Szwajcarii, gdzie został reżyserem filmów dokumentalnych. Wielokrotnie zajmował się konfliktami zbrojnymi. Zrealizowany przez niego portret generała Bollardière’a długo znajdował się we Francji na cenzurowanym. W 2002 roku nakręcił film o wojnie w Algierii, w którym nie szczędził słów krytyki francuskim władzom. W 2003 roku dokument otrzymał nagrodę specjalną międzynarodowego festiwalu reportażu i dokumentu FIGRA.
„Brudna robota” – tak jeden z francuskich wojskowych opisuje swój udział w wojnie w Algierii. Według André Gazuta wielu żołnierzy słuchało poleceń swoich przełożonych, mimo że w innej sytuacji uznałoby je za niemoralne, ponieważ poddawano ich działaniu propagandy. We Francji wojna w Algierii przedstawiana była jako próba przywrócenia porządku w zamorskim departamencie państwa. Francuscy generałowie, po porażce w Indochinach, nie brali pod uwagę możliwości utraty kolonii w północnej Afryce. Nawet komuniści mówili raczej o dążeniu do „pokoju w Algierii” niż o przywróceniu niepodległości tego kraju, co biorąc pod uwagę fakt, że algierscy rebelianci mieli poparcie Moskwy, było co najmniej zaskakujące. Nieliczni aktywiści, którzy protestowali przeciwko torturowaniu Algierczyków przez francuskich żołnierzy, byli osamotnieni.