Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

Inicjatywa jest całkowicie niekomercyjna, nie przynosi dochodów, nie wyświetlamy dla Was reklam - w imię dobra społecznego.

 

Wyrobnicy ze stoczni złomowych

wyrobnicykraj: Bangladesz/Niemcy
rok produkcji: 2005
reżyseria: Shaheen Dill-Riaz
czas trwania: 75 minuty
język: polski lektor

Każdego roku na północy Bangladeszu głód zmusza lokalnych mieszkańców, aby opuścili razem z krewnymi swoje domy.

Pracują sezonowo w portach na południu kraju. W stoczniach łączących plaże Chittagongu rozmontowują tankowce i ogromne kontenery ważące 75 000 ton za dolara dziennie. Są nazywani „lohakhor”, czyli zjadaczami żelaza. Reżyser Shaheen Dill-Riaz sfilmował system wykorzystywania pracowników, z którego tylko zaledwie kilku jest w stanie uciec. Robotnicy nie tylko wykonują najbardziej niebezpieczne oraz zagrażające życiu i zdrowiu prace, lecz w tym samym czasie zostają schwytani w sidła pożyczek finansowych. Są nęceni przez właścicieli stoczni skomplikowanym systemem płatności i pożyczek, a swoje prowizje muszą kupować od lokalnych właścicieli sklepów spożywczych. Tam zaciągają długi, które potem są potrącane z ich zarobku. Często kończy się to tym, że nie mają pieniędzy, żeby nawet wysłać rodzinie.

Może zainteresują Cię jeszcze te filmy?