Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

Inicjatywa jest całkowicie niekomercyjna, nie przynosi dochodów, nie wyświetlamy dla Was reklam - w imię dobra społecznego.

 

W drodze do kurdyjskiej szkoły

W drodze do kurdyjskiej szkołyreżyseria: Ozgur Dogan, Orhan Eskikoy
kraj: Turcja/Holandia
rok produkcji: 2008
czas trwania: 78 minuty

W Turcji każdy nauczyciel po skończeniu studiów zostaje przydzielony do wybranej przez swoich przełożonych szkoły. Miejsce pracy jest losowe – mieszkaniec dużego miasta z zachodniej Turcji może trafić do wioski w dalekim Kurdystanie. Taki los spotyka dwudziestokilkuletniego Emre Aydina, który ma przed sobą rok w odciętej od świata osadzie, otoczonej bezkresnymi polami.

Już w pierwszych chwilach spędzonych z dziećmi orientuje się, że jedyne, czego może je nauczyć, to mówienie i pisanie po turecku. O matematyce i innych przedmiotach nie ma mowy – jak wymagać tabliczki mnożenia od kogoś, kto nie zna żadnego słowa w twoim języku? Brak komunikacji to nie jedyny problem – w budynku szkoły często brakuje prądu, na bieżącą wodę także przyjdzie poczekać…

Emre z początku czuje się jak wygnaniec we własnym kraju. Otoczony przez obcy sobie etniczny żywioł dzwoni do matki i zwierza się z problemów z nierozumiejącymi go dziećmi. Jego podopieczni nie mają wiele czasu na szkołę – trzeba pomóc rodzicom w polu, powstrzymać szarżującego na podwórku osła i wyprać ubrania w potoku…

Reżyser szczęśliwie unika tonu europejskiej politycznej poprawności. Emre, przy całym cieple okazywanym dzieciom, reprezentuje przede wszystkim państwo tureckie, które przez lata prześladowało 15-milionową mniejszość kurdyjską, odmawiając jej prawa do samostanowienia. Dziś, w obliczu akcesji do Unii Europejskiej, Ankara rewiduje swoje stanowisko, ale wciąż w wielu regionach Kurdystanu stacjonują tureccy żołnierze. Emre uczy więc dzieci słów hymnu („szczęśliwy ten, kto mówi o sobie, że jest Turkiem”), organizuje tureckie święta państwowe i zakazuje dzieciom rozmawiania w ich ojczystym języku. Siła filmu polega na konfrontacji oficjalnej postawy ze swobodnym światem kurdyjskich malców, z których większość nigdy nie opuściła rodzinnej wioski, a o tym, że mieszkają w Turcji, dowiedziały się dopiero w szkole.

Może zainteresują Cię jeszcze te filmy?