Nie wierzę politykom
realizacja: Maria Zmarz-Koczanowicz, Michał Arabudzki
muzyka: Tilt
czas trwania: 54 minuty
„Nie wierzę politykom” to dokument z 1990 roku przedstawiający socjologiczny obraz polskiej młodzieży, „dzieci stanu wojennego”, ich ideały. Film podzielony na kilka części, w której oddzielnie przedstawia się każdą grupę. Jako pierwszych przedstawiono anarchistów, wywiady z działaczami oraz filmy z demonstracji Międzymiastówki Anarchistycznej sekcja Warszawa. Demonstracji, jak na dzisiejsze czasy, niezwykle brawurowej: protestujący zatrzymywali ruch w stolicy oraz włamali się do drogiej restauracji w hotelu „Victoria”, gdzie często „burżuje” dziennie przejadali tyle, co zarabiał niejeden pracownik. Demonstranci „poczęstowali się” najdroższymi daniami oraz wypili kieliszki drogiego wina wznosząc toast za anarchię;)
Następnie pokazany jest wywiad z dwoma „yuppies”. Ich ideologia opiera się na konformiźmie: „Stwierdziłem, że świat jest zły i nie należy się niemu przeciwstawiać, a w ten świat wejść. (…) Jedyną rzeczą jaką pozostała jest jakaś kariera, robienie tego co robią dorośli. (…) Ciekawą rzeczą, którą się interesuję jest polityka. (…) Myślę, że mógłbym się jakoś dobrze sprzedać jakiejś sile politycznej, tak aby mieć z tego zyski”. O ich idei nie ma co zbyt wiele mówić, wystarczy rozejrzeć się dookoła i porozmawiać z ogłupioną przez neoliberalną propagandą młodzież, której większy procent ma konformizm wpisany w sens życia.
„Strzelec” to organizacja paramilitarna wychowująca młodzież w duchu patriotyzmu w stylu piłudczyków. W III RP została powołana przez KPN i to przez tą organizację młodzież była werbowana. Młodych ludzi przyciągały idee patriotyzmu przekazywane im przez rodziców, zainteresowania związane z bronią i wojskowością. Organizacja niejednokrotnie była napiętnowana i nazywana „faszystowską bojówką”.
Kolejnym bohaterem filmu jest Jacek. Jest on „wolnym duchem”, zainteresowanym filozofią dalekiego wschodu, rozwojem duchowym, streetartem oraz ekologią. Odcina się od polityki twierdząc, że człowiek zaangażowany w politykę jest oderwany od rzeczywistości, nie da mu się nic przetłumaczyć ani go zmienić. Kościół Katolicki uważa za organizację sprzedaną, która zniewala człowieka, pozbawiając go również wiary.
Ostatnimi i najmniej sympatycznymi „bohaterami” dokumentu są wrocławscy nazi-skini. Przedstawione są urywki z procesu sądowego przeciwko nim za napaść na tle rasowym na czarnoskórych studentów bawiących się na ulicach z okazji uwolnienia Nelsona Mandeli. Wywiad z nimi zapoznaje nas z ich „ideami”. Po pierwsze: bunt przeciwko buntowi. Przeciwko zbuntowanej młodzieży – punkom, anarchistom. Po drugie: skrajny konserwatyzm połączony z nacjonalizmem: „czułbym się źle gdybym nic nie zrobił gdy murzyni się bawią w moim mieście. Jak to? Jakiś człowiek w RFN ogląda, że w Polsce, w dużym mieście murzyni tańczą, a biali się patrzą. To wywołuje zgorszenie. Musiałem coś zrobić dla Polski, dla białej rasy”. I po trzecie: poczucie „sprzedania” przez solidarność, co wywołuje ich radykalizm.
Warte uwagi jest to, że prawie 20 lat temu młodzież była o wiele bardziej idealistyczna i wierzyła w to co robi. Wszystkie grupy „polityczne” uważały, że w ciągu 10 lat sprawy w kraju potoczą się na ich korzyść. Anarchiści wierzyli, że już niedługo wybuchnie rewolucja anarchistyczna, członkowie „Strzelca” uważali, że wybuchną zamieszki w wyniku których władzę przejmie prawica patriotyczna, neonaziści uważali, że nacjonalistyczna młodzież zrobi porządek w tym kraju i pożegna „Solidarność”,
Film jest przerywany fragmentami z koncertu grupy TILT, również z tytułowym „Nie wierzę politykom”.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=UGYwD-MKCag[/youtube]
Pobierz: