Łzy Afryki
Korea Płd., 2010, 3×55 min.
język: polskie napisy
Afryka, jaką znaliśmy, odchodzi w przeszłość. Dzikie życie umiera, a łzy Afryki osusza bezlitosne słońce. Ostatni tubylcy, żyjący w zgodzie z obyczajami przodków, muszą podjąć wyzwania, jakie stawia przed nimi klimat.
35 milionów lat temu na terenie Afryki formowały się wielkie kaniony. Na terenach zielonych bujnie kwitła przyroda. Dopiero wiele milionów lat później w tym ziemskim raju pojawili się ludzie. Do dziś na Czarnym Lądzie żyją plemiona kultywujące tradycyjny styl życia przodków. Coraz trudniej jest im jednak egzystować w miejscu przeobrażanym tak dynamicznymi i niepokojącymi zmianami.
Życie w Afryce niszczy przede wszystkim globalne ocieplenie. Niedobór wody zabija zwierzęta i wypędza ludzi z miejsc zamieszkania. Przedłużające się okresy suszy sprawiają, że ziemia staje się niezdatna do uprawy. Zaś całe wyspy u brzegu kontynentu znikają w systematycznie podnoszących się wodach oceanu. Szczególnie drastycznym obrazem zmian klimatycznych, jakie zarejestrowała kamera filmowa, jest widok zwłok słoni, które przemierzając Saharę w poszukiwaniu wody, słabną i umierają wycieńczone kilkusetkilometrowym marszem.
Seria „Łzy Afryki” to po „Łzach Amazonii” i „Łzach Arktyki” kolejna produkcja koreańskich filmowców, przedstawiająca konsekwencje zmian klimatycznych na świecie. Przez blisko rok przemierzali kontynent, docierając w odległe miejsca, zamieszkane przez plemiona Fulani i Karo, gdzie mogli przyjrzeć się z bliska autentycznemu i nierzadko szokującemu życiu współczesnych Afrykanów. Wchodzili do ich chat, jedli z nimi skromne posiłki, uczestniczyli w uroczystościach i rytuałach. „Największym problemem był brak czystej wody, co jest także tematem, który poruszamy” – mówi jeden z producentów, Han Hak-soo. Afrykę trapi bowiem nie tylko susza. Przemoc i bieda, ksenofobia i tarcia etniczne dopełniają ponury pejzaż czarnego kontynentu XXI wieku.
Czerwony wiatr w dolinie Omo (1/3)
Przetrwać na Saharze (2/3)
Płacz Kilimandżaro (3-ost.)