Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

Inicjatywa jest całkowicie niekomercyjna, nie przynosi dochodów, nie wyświetlamy dla Was reklam - w imię dobra społecznego.

 

Krzyk mrówek

krzyk_mrowekdramat, Iran/Francja, 2006, 86 min
reżyseria: Mohsen Makhmalbaf
obsada: Mahmoud Chokrollahi, Mahnour Shadzi, Karl Maass, Bolha Baba
język: polski lektor

Para młodych Irańczyków wyrusza na duchową wyprawę do Indii. Fascynujący film drogi wielkiego Mohsena Makhmalbafa.

Bohaterami „Krzyku mrówek” jest para Irańczyków – młode małżeństwo podróżujące po Indiach. On jest byłym komunistą i ateistą, ona – nieco naiwną idealistką; obojgu bliżej do mentalności ludzi Zachodu, niż do egzotyki jaka ich otacza. Na pierwszy rzut oka bohaterowie robią wrażenie zwyczajnych turystów nie rozstających się z kamerą wideo, a jednak w ich wyprawie chodzi o coś więcej niż zwiedzanie i zaspakajanie ciekawości. Podróż irańskiego małżeństwa ma również charakter poszukiwań duchowych. Na swej drodze podróżnicy spotkają świętych mężów, archaiczne plemiona, szokującą biedę, osobliwe miejsca i fascynujące obrzędy. Iluminacja czasem wydaje się być o krok; czy jednak bohaterowie wiedzą czego naprawdę szukają?

W „Krzyku mrówek” irański mistrz MOSHEN MAKHMALBAF podejmuje temat, zdawałoby się, klasycznie Zachodni – mit „Podróży na wschód”, wyprawy do Indii, w której kryje się obietnica duchowego oświecenia. Z Iranu do Indii jest oczywiście nieporównanie bliżej niż z Europy, ale w gruncie rzeczy dla irańskich bohaterów filmu przestrzeń, którą przemierzają podczas swojej podróży, jest równie egzotyczna i obca jak dla ludzi Zachodu. Młode irańskie małżeństwo to para ludzi nowoczesnych, myślących racjonalnie, podobnych do tysięcy Europejczyków i Amerykanów, którzy od dziesiątków lat przybywają na subkontynent w poszukiwaniu duchowych odkryć. „Większość cudzoziemców przybywająca do Indii to głupcy – mówi bohaterom spotkany w pociągu miejscowy dziennikarz – nigdy nie szukają tego, co trzeba”. Irańczycy przemierzą pół Indii – czy jednak słowa indyjskiego dziennikarza nie odnoszą się również do nich?

„Krzyk mrówek” jest filmem niejednoznacznym i dość skrajnie przyjmowanym przez krytykę. Kontrowersje często otaczają zresztą dzieła Moshena Makhmalbafa, być może najciekawszego ale i budzącego najwięcej emocji przedstawiciela tzw. Nowej Fali kina irańskiego, która od lat 90. podbija światowe festiwale. Makhmalbaf to człowiek-instytucja: prosty chłopak z ubogiej dzielnicy Teheranu, w młodości członek islamskiej miejskiej partyzantki, samouk, który edukację zdobył odsiadując wyrok jako więzień polityczny, wreszcie pisarz, zaangażowany politycznie intelektualista, reżyser, producent i twórca własnej szkoły filmowej. Dzięki takim filmom jak „Cisza”, Tablice”, czy zrealizowany w Afganistanie „Kandahar” Makhmalbaf znalazł się w elicie współczesnych artystów kina. „Krzyk mrówek” łączy w eklektyczną, ale interesującą całość. Elementy, które pojawiały się w jego poprzednich dziełach: wysmakowany estetycznie minimalizm spotyka się tu sekwencjami niemal reporterskimi, manieryczna stylizacja ze spontanicznością i improwizacją, a polityka miesza się z egzystencjalną refleksją i duchowością.

Może zainteresują Cię jeszcze te filmy?