Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

Inicjatywa jest całkowicie niekomercyjna, nie przynosi dochodów, nie wyświetlamy dla Was reklam - w imię dobra społecznego.

 

Gasnący blask wiosny

Gasnący blask wiosnyreżyser: Xun Yu
Chiny/Kanada, 2011, 85 min.
język: polski lektor

Miasto Dujiangyan, położone w południowo-zachodnich Chinach, istnieje od ponad dwóch tysięcy lat. Dziś zachodzą w nim procesy, charakterystyczne dla gwałtownie modernizujących się Chin.

Film jest pozbawionym nostalgii, naturalistycznym portretem odchodzącego w przeszłość świata dzielnicy parterowych domków, z ciasnymi uliczkami, po których pędzą tanie skutery i na których bawią się dzieci, a staruszkowie wygrzewają się na progach domostw. Wraz z tym światem kończy się życie bohaterki filmu, 75-letniej Jiang. Kupiła tu dom w 1960 roku, po tym jak rząd wyrzucił ją z rodzinnej wsi, na miejscu której planowano drogę. Dziś znów żyje ze świadomością, że będzie musiała się wyprowadzić. Nie to jednak jest główną przyczyną jej zmartwień. Dzieci, którymi zajmowała się przez całe życie, nie potrafią odpłacić jej tym samym. Ten brak uczuć ma całkiem konkretny wymiar – w Chinach dopiero trwają prace nad wdrożeniem systemu emerytur. Jiang jest całkowicie zależna od swoich pociech, które niezbyt chętnie dzielą się z nią wypracowywanym w pocie czoła zarobkiem.

Skupiona na materii i fizjologii narracja pozwala obserwować znieczulicę, toczącą chińskie społeczeństwo – brak czułości w gestach, nieuważność, wzajemną niechęć, brak empatii. Minimalistyczny styl reżysera przywodzi namyśl nagrodzoną w Wenecji „Martwą naturę” Zhanga Ke Jia. W obu przypadkach kontemplacja zgrzebnej codzienności prowadzi widza ku metafizyce. Obserwacja Jiang, gasnącej z dnia na dzień, zamkniętej na zapleczu hałaśliwej sali do madżonga, to opowieść o gorzkim oczekiwaniu na śmierć. To także okazja do spotkania z prawdziwym, ludowym buddyzmem, nieupiększonym na potrzeby zachodniej mentalności.

Może zainteresują Cię jeszcze te filmy?