Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

Inicjatywa jest całkowicie niekomercyjna, nie przynosi dochodów, nie wyświetlamy dla Was reklam - w imię dobra społecznego.

 

Made in Poland

Made in PolandKraj: Polska
Rok produkcji: 2010
Reżyseria: Przemysław Wojcieszek

„Made in Poland” wrocławskiego filmowca Przemysława Wojcieszka, pełen goryczy i ironii portret współczesnej Polski, wystawiony na Scenie na Piekarach legnickiego Teatru im. Modrzejewskiej, okazał się jednym z najgłośniejszych spektakli ubiegłego sezonu. Nagrodzono go m.in. Laurem Konrada na Festiwalu Interpretacje w Katowicach oraz I nagrodą Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Sztuka opowiada o młodym człowieku, w którym jest tyle samo złości na świat, co wrażliwości na przejawy zła, które widzi wokół. Boguś (w tej roli niezwykle sugestywny Eryk Lubos, znany z serialu „Oficer”, na co dzień aktor wrocławskiego Teatru Współczesnego), 16-latek z ponurego blokowiska, przeżywa pierwszy w życiu bunt przeciw całemu światu. „Wkurwiony” – jak sam mówi – na wszystko, przekonany, że „Bóg zdechł”, porzuca szkołę i ministranturę, i z metalową rurą w garści postanawia zrobić rewolucję, założyć organizację terrorystyczną. Nienawidzi siebie i wszystkich innych dookoła: „komórkowców, dresiarzy, ulizanych dup z telewizji, skurwieli z banków, pojebanych księży, psychopatów z armii, rządu, policji i biznesu”.

Swoją frustrację i wściekłość wyładowuje na zaparkowanych w okolicy samochodach. Pech chce, że jeden z nich, luksusowy lexus, właśnie przejęli za długi bezwzględni windykatorzy: Fazi i Grześ, którym towarzyszy stawiająca pierwsze kroki w tym fachu Karina, windykacyjna „aspirantka”. Dają oni skopanemu do krwi Bogusiowi dwie doby na zdobycie 20 tys. złotych potrzebnych na pokrycie strat.
Boguś pieniędzy nie ma: jest na utrzymaniu matki, pracownicy gazowni, samotnie wychowującej syna. Bezradny i trochę wystraszony idzie zwierzyć się ze swoich dylematów swemu mistrzowi, Wiktorowi, nauczycielowi wyrzuconemu ze szkoły za pijaństwo. Ten nie do końca rozumie rozterki chłopaka, radzi mu poszukać sobie jakiejś roboty. Ale gdy windykatorzy znów dopadną Bogusia, bez namysłu stanie w jego obronie, podobnie jak miejscowy ksiądz Edmund, określany „na blokach” ksywką Archiwum X, bo jako misjonarz w Afryce, ciężko chory, na pół umierający, ujrzał Chrystusa. Do wiary w niego chce znów przekonać Bogusia. I ci właśnie ludzie: cierpliwy, mądry nauczyciel, pełen dobrej woli ksiądz, kochająca matka, a także obdarzająca Bogusia młodzieńczym, nieśmiałym uczuciem Monika pomogą mu wyjść z opresji. Na jak długo?

O dramacie Przemysława Wojcieszka recenzent „Gazety Wyborczej” napisał: „To jedna z najciekawszych polskich sztuk o pokoleniu no future. Wojcieszek pokazuje pułapkę ślepej anarchii, w którą wpada główny bohater. Rozbijanie samochodów i budek telefonicznych nie rozwiązuje żadnego z problemów, przeciwnie, tworzy nowe”. Emisja spektaklu najpierw w TVP Kultura, a teraz w ramach Studia Teatralnego Dwójki, stała się okazją do zaprezentowania jakże aktualnej sztuki, próbującej nazwać i pokazać problemy, jakimi żyje Polska zapyziałych osiedli, w których króluje przemoc, a bezrobocie i alkohol wyznaczają styl życia. Wystawienie „Made in Poland” to także pretekst do ukazania działalności teatru w Legnicy, który pod dyrekcją Jacka Głomba zyskał miano jednego z najciekawszych miejsc na teatralnej mapie kraju. Od początku ideą Teatru im. Modrzejewskiej jest wychodzenie w przestrzenie pozateatralne. Twórcy deklarują: „Chcemy mówić z wami o teatrze, którego sceną jest miasto w tym znaczeniu, że teatr podbija różne przestrzenie – starą halę fabryczną, zrujnowane kino, zniszczoną salę teatralną, kościół, zamkowy dziedziniec. (…) Tak teatr przekracza granicę sztuki i staje się rzeczą społeczną”. W przypadku „Made in Poland” nową przestrzenią stał się nieczynny magazyn na osiedlu Piekary – blokowisku typowym dla wielu polskich miast.