Kiedy zajdzie księżyc
Kraj: Dania
Rok produkcji: 2007
Czas trwania: 45 minut
Język: Polski lektor
Handel żywym towarem to współczesna odmiana niewolnictwa i najbardziej dochodowa, po handlu bronią i narkotykami, działalność przestępcza.
Film „Kiedy zajdzie księżyc” przedstawia historię dwóch Nigeryjek, Joy i Anny, przerzuconych do Europy przez handlarzy ludźmi. Obie mogą mówić o szczęściu: wiele ofiar handlarzy ginie jeszcze w drodze do Europy, na północnoafrykańskiej pustyni albo na morzu. Inne czeka piekło na miejscu. Przerzuty ludzi odbywają się nocami, kiedy zajdzie księżyc, żeby w ciemnościach straż przybrzeżna nie zauważyła podejrzanych ruchów na brzegu. Po przybyciu do krajów docelowych, Hiszpanii i Danii, obie bohaterki spotkał los tysięcy innych sprzedanych Afrykanek: odebrano im paszporty i zmuszano do prostytucji, podobnie jak dwa miliony innych kobiet i dzieci, które co roku wpadają w ręce bezwzględnych handlarzy.
Oświadczono im, że muszą spłacić ogromny, sięgający kilkudziesięciu tysięcy euro dług, bo tyle rzekomo kosztował ich transport na inny kontynent. Obiema kobietami zajęli się w końcu pracownicy opieki społecznej i organizacji pozarządowych. Obie wróciły do ojczyzny. Ale to wcale nie oznacza końca ich gehenny.
Anna pracowała na ulicach Kopenhagi. Wraz z pięcioma innymi Nigeryjkami zajmowała niewielkie mieszkanie. Stale pilnowała ich opiekunka. Szukając klientów, musiała zachowywać ostrożność, bo przebywała w Danii nielegalnie. Czasami jechała z klientem autem w ustronne miejsce, kiedy indziej zabierała go do wynajętego, ciasnego i brudnego pokoju. Kilka razy próbowała uciec, ale za każdym razem chwytali ją Rosjanie pracujący dla handlarzy. Ciężko pobita przez nich Anna długo dochodziła do siebie i znów musiała wrócić na ulicę. Do Afryki też bała się wracać, bo tam zabiliby ją handlarze. Została jednak w końcu aresztowana na ulicy za pracę bez pozwolenia oraz nielegalny pobyt w Danii i deportowana do Nigerii. Z kolei Joy, analfabetka, trafiła najpierw do Hiszpanii, gdzie usiłowano ją zmusić do pracy na ulicy, ale uparcie się przed tym broniła.