Kapitalizm po rumuńsku
W Europie Środkowo-Wschodniej trudno jest nakręcić krytyczny film o transformacji ustrojowej, bez narażania się na oskarżenia o radykalizm lub antysystemowość. Alexandru Solomon sprostał temu zadaniu. Stworzył film demaskujący patologie kapitalizmu na przykładzie Rumunii.
Scena filmu ukazująca chłopca bawiącego się kolorowymi klockami i plasteliną to opowieść o dzieciństwie rumuńskiego kapitalizmu. Bohaterowie filmu: mężczyźni w średnim wieku, właściciele fabryk, hoteli i koncernów medialnych. Łączą ich dwie rzeczy: ich majątki można liczyć w milionach lub miliardach euro i byli związani z Securitate.
O tej współpracy mówią otwarcie, tłumacząc się jak Ioan Niculae, właściciel firmy InterAgro: historia narzucała warunki. Biznesmeni nie krępują się, opowiadając o zagarnianiu własności państwowej. Dinu Patriciu, były właściciel koncernu Rompetrol, ze spokojem mówi, że nie można odnieść sukcesu, jeśli się nie kradnie. Każda scena, w której ukazane są afery związane z praniem brudnych pieniędzy, czy związki świata biznesu z polityką.