Dom, w którym mieszkam
reż. Eugene Jarecki, USA 2012, 117’
polski lektor
Bilion dolarów – tą niewyobrażalną kwotę władze USA przeznaczyły w ostatnich czterdziestu latach ta tak zwaną „wojnę z narkotykami”. Począwszy od Nixona, przez Reagana i Busha po Clintona, owa „wojna” zawsze była jednym z zasadniczych celów amerykańskiej polityki. W swoim świetnym dokumencie Jarecki sprawdza co kryje się za słowami, jak mantra powtarzanymi przez polityków. Reżyser wykonał gigantyczny research, przepytał dziesiątki specjalistów policjantów, naukowców, sędziów, ludzi osadzonych za handel i posiadanie narkotyków. Ale sercem filmu jest historia jego niani Jeter, czarnoskórej kobiety, która straciła syna z powodu narkotyków. Ale czy tylko?
Odkrywając historię swojej niani, która musiała pozostawić własną rodzinę, by zajmować się cudzą, Jarecki odkrywa polityczne, ekonomiczne, propagandowe i społeczne tło „wojny z narkotykami”. Sięgając w głąb historii, pokazuje, moment, w którym rozpoczęło się demonizowanie środków odurzających, mające na celu zdemonizowanie czarnoskórej mniejszości. Wskazanie „winnych”, napiętnowanie, karanie, izolowanie – to etapy wojny, która nie ma nic wspólnego z narkotykami, a której celem jest represjonowanie i kontrola określonej grupy społecznej czy też etnicznej. Wojny władzy przeciwko własnemu społeczeństwu, której zdaniem Jareckiego jesteśmy świadkami.
Ale chodzi tu nie tylko o politykę, lecz i o ekonomię: sprywatyzowanej służbie zdrowia i więziennictwu na rękę jest jak największej ilość osób, które można włączyć do systemu, by na ich zarabiać. W „wojnie narkotykowej” najłatwiej też o sukcesy policji. Wystarczy „zapolować” na narkomanów, by poprawić statystyki aresztowań (mowa o 45 milionach aresztowanych!).
Jednym z bohaterów „The House I live In” jest scenarzysta „The Wire”, David Simon i jego wypowiedzi należą do najciekawszych. Simon wskazuje bowiem, jak działa cały mechanizm, swoiste perpetuum mobile: im więcej aresztowanych za narkotyki, tym więcej uzależnionych i dealerów w rozbitych, pozbawionych dochodów rodzinach. Na tym froncie walczy się ze skutkami, a nie przyczynami, a „wojna z narkotykami” nie jest niczym więcej, niż spychaniem w jeszcze większe wykluczenie tych już raz wykluczonych.
Aresztowanym konfiskuje się domu, auta, majątki. Ale, jak mówi jedna z rozmówczyń Jareckiego, w tej wojnie dużo ważniejsza jest konfiskata nadziei i przyszłości.
Najważniejsze festiwale:
Grand Jury Prize, Konkurs Filmów Dokumentalnych, Sundance 2012