Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

Inicjatywa jest całkowicie niekomercyjna, nie przynosi dochodów, nie wyświetlamy dla Was reklam - w imię dobra społecznego.

 

Patagonia przed potopem

Patagonia przed potopemreżyser: Brian Lilla
Chile/USA, 2011, 52 min.
język: polski lektor

Bernardo Arratia jest prawdziwym chilijskim gaucho. Stojąc na łodzi, walczy z rwącym prądem rzeki Baker. Jego dom to Patagonia, wyjątkowa kraina, niemalże raj. Raj, który już wkrótce ma zostać utracony.

W chilijskiej części Patagonii powstać ma gigantyczna elektrownia wodna. Rząd zaakceptował już propozycję korporacji HidroAysén, planującej budowę pięciu nowych tam na rzekach Baker i Pascua. Wszystko w imię postępu i zaspokajania popytu na tańsze źródła energii. Jakim jednak kosztem? Elektrownia zmieni nieodwracalnie unikatowy krajobraz Patagonii. Doprowadzi do wyschnięcia jezior, stopienia lodowca i erozji sieci podziemnych kanałów. Aby doprowadzić prąd do stolicy, wykarczowany ma zostać także pas w głębi prastarego lasu o długości 2200 mil.

Tymczasem Patagonia to miejsce niezwykłe. Skromnie zaludnione jedynie przez słynnych gauchos i niezwykłą przyrodę, nie zmieniła się praktycznie od stuleci. Ludzie tacy jak Bernardo Arratia widzą, że zbliża się koniec ich świata. Niektórzy wyprowadzili się, skuszeni obietnicą odszkodowania i wizją łatwego życia w mieście. Większość jednak została, gotowa bronić ziemi i stylu życia. Lub czekać na cud, bo tylko ten może ich uratować.