Blackfish
kraj: USA
rok produkcji: 2013
reżyseria: Gabriela Cowperthwaite
język: polskie napisy
Wieloryb Tilikum jest odpowiedzialny za śmierć trzech osób. Dokument pokazuje skutki zamknięcia w niewoli tak inteligentnych i odczuwających stworzeń.
Nazwa „killer whale” nie ma swojego odpowiednika w języku polskim. Stosowana wymiennie ze zwięzłym terminem „orca”, wielokrotnie była źródłem nieporozumień. „Killer whale” bardziej kojarzy się ze „Szczękami” Stevena Spielberga, niż z sympatycznie wyglądającą orką. Ale czy nasze skojarzenia są w pełni słuszne? Orka to bez wątpienia fascynujący gatunek. Zaliczane do niego drapieżniki osiągają olbrzymie rozmiary, polują na ryby, foki i lwy morskie a do tego, podobnie jak delfiny, są obdarzone ponadprzeciętną inteligencją. Niestety „Blackfish” nie opowiada o życiu orek w ich naturalnym środowisku, ale o okazach, które są utrzymywane w niewoli.
Obecnie, podobnie jak przed 30 laty, zwierzęta te można oglądać w dwóch rodzajach miejsc – w oceanariach oraz w wodnych parkach rozrywki. Czasami jednak trudno odróżnić jedne od drugich. Kompleksy te to bezpośrednio zorientowane na zysk centra rozrywki oferujące przedstawienia z udziałem zwierząt. Takie miejsca, chociaż szczycą się mianem „kompleksów naukowych”, nie różnią się niczym od… cyrku, gdyż nie oferują niczego prócz przedstawienia umiejętności tresowanych zwierząt i ich akrobacji z udziałem szkolonych trenerów. Jak kończy się to instrumentalne traktowanie zwierząt, widz przekona się za sprawą filmu. Czy gatunek ssaka, złowieszczo określony mianem „killer whale”, rzeczywiście zasługuje na swój przydomek? Okaże się, że ludzka pomysłowość w pogoni za zyskiem ponownie po macoszemu potraktowała zasady zdrowego rozsądku, etyki oraz szacunku dla życia. Oprócz tego będziemy mogli krytycznym okiem spojrzeć na estetykę owych „show”, będących znamiennym zjawiskiem dla amerykańskiej kultury.