Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

Inicjatywa jest całkowicie niekomercyjna, nie przynosi dochodów, nie wyświetlamy dla Was reklam - w imię dobra społecznego.

 

To jest mój chleb

To jest mój chleb Dokument zrealizowany przez biedaszybników – mieszkańców Wałbrzycha i okolic, którzy od kilkunastu lat (w świetle prawa polskiego nielegalnie) wydobywają zalegający w tym bogatym zagłębiu węgiel. Jest to krótki zapis epizodów walki tych ludzi z instrumentalnie traktującą ich problemy, ignorancką władzą.

W wyniku przemian ustrojowych na początku lat 90. tysiące ludzi z tego regionu straciło jedyne źródło dochodu- kopalnie zamknięto, uznając je za nierentowne, zgodnie z dominującymi poglądami na ekonomię. Ludzie, pozostawieni przez władze i biznesmenów na pastwę losu, zorganizowali się sami, żeby „pracować na swój chleb”. W świetle prawa są przestępcami, bo kopiąc węgiel dokonują „zamachu na prawo własności”.

Właścicielem kopalin jest państwo, które – obojętne na ludzki los – nie waha się sądzić i skazywać biedaszybników. Takie próby kryminalizacji tego oddolnego, społecznego przedsięwzięcia mają odstraszyć ludzi od dalszego wydobywania węgla. Nierzadko skutecznie, bo sądy masowo – i zaskakująco sprawnie! – ferują wyrokami grzywien i pozbawienia wolności w zawieszeniu. Oto doskonały przykład na to jak funkcjonuje prawo i że nijak ma się ono do ludzkich potrzeb. Rozmijając się z moralnością i zdrowym rozsądkiem, jest ono po prostu narzędziem klasowego ucisku, przystrojonym w poważne szaty legalizmu. W 2004 roku górnicy z biedaszybów powołali Społeczny Komitet Obrony BIEDASZYBY, który przekształcił się następnie w Stowarzyszenie Biedaszyby.

W 2004 roku biedaszybnicy wzięli udział w warszawskim Antyszczycie, by wyrazić sprzeciw wobec krajowych i międzynarodowych sfer polityki i biznesu, których działania uderzają w sytuację ludzi pracy. Stowarzyszenie wydało też oświadczenie, w którym sprzeciwia się budowie elektrowni jądrowych w Polsce i wzywa do społecznego oporu wobec tych planów – zgubnych dla ludzi pracy (groźba bankructwa branży górniczej) i środowiska naturalnego (perspektywa nuklearnej katastrofy). W zamian proponują wykorzystanie w energetyce bogatych zasobów węgla z użyciem nowoczesnych, ekologicznych technik pozyskiwania z niego energii.